E3 2015 – Sony, Microsoft, EA, Bethesda oraz Ubisoft. Czym się jaram?

E3 2015 – Sony, Microsoft, EA, Bethesda oraz Ubisoft. Czym się jaram?

Na początku cieszylem się, że E3 zbiega się w czasie z moim urlopem. Rzecz jasna nic nie wyszło z mojego oglądania konferencji, a od autobusu tyłek mnie dalej boli. Od wczoraj jednak próbuję nadrobić zaległości i poniżej znajdziecie kilka moich przemyśleń.

Najbardziej pozytywne zaskoczenie to prezentacja Fallouta 4. Nie ze względu na gameplay, bo ten nie wnosi wiele nowego względem trzeciej części. Chodzi o prezentację grafiki. Z reguły twórcy prezentują nam twory o grafice hiperrealistycznej, tylko po to abyśmy słyszeli po premierze „downgrade, downgrade!” przez dwa tygodnie. W przypadku F4 wiemy juz jak finalnie wyglądający produkt, dzięki czemu nie rozczarujemy się, możemy zostać tylko pozytywnie zaskoczeni.

Moją ciekawość wzbudziło także Disonored. Nie tylko kontynuacja tego thiefopodobnego tytułu, ale także edycja Definitive. Z tymi remasterami to różnie bywa – raz lepiej, raz gorzej i doskonale o tym wiemy patrząc na tytuły pokroju GTA V czy niezbyt udane Saints Row 4. Mam nadzieję, że ciekawą historia otrzyma równie ciekawą oprawę. W przypadku kontynuacji liczę otrzymać grę mroczniejszą i bardziej steampunkową niż poprzedniczka.

Gwiazdą targów miał być dla mnie Need For Speed. Szczerze, niezdrowo jara mnie ten tytuł. Wskrzesza formułę znaną i kochaną dzięki grom z serii Underground i dorzuca do pieca otwartym światem. Oszołomiły mnie możliwości customjzacji. Otóż możemy zaznaczyć i zmienić niemal dowolnie kolor danej części lub całą część, np. zderzaki lub progi, w sprawny i intuicyjny sposób. No i sam wachlarz elementów do wyboru… Stwarza to ogromne możliwości i gwarantuje, że każde auto będzie inne. Zawiódł mnie natomiast nowy Mass Effect, który został zaprezentowany jako spacesim, a nie jako epicki kosmiczny erpeg. Ale fear not – pokazano także Mirror’s Edge Catalyst. Otwarty świat i sprawna animacja sprawiły, że zaniemówiłem. „Ale będę biegał!”, pomyślałem. Na chwilę obecną – czapki z głów.

Sony natomiast… Pokazało The Last Guardian. Zajaralem się jak kościół w Norwegii… Kiedy pierwszy raz zapowiedzieli ten tytuł. Od tamtej pory każda wzmianka o nim wywołuje u mnie pusty śmiech. Wielka szkoda, ponieważ jeśli wierzyć zapowiedziom zobaczymy go w akcji w przyszłym roku. Jednakże muszą po pracować nad grafiką, poniedzialokowa prezentacja nie przedstawiawia sobą nowej jakości względem tego co widzieliśmy kilka lat temu. Za to kupiła mnie inna gra podczas konfy, a mianowicie Horizon Zero Dawn. Świat postapo, w którym w miejsce naszych miast pojawiły się ruiny i lasy. Pozostali przy życiu ludzie utworzyli plemiona, które by przetrwać polują na mechaniczne zwierzęta. How awesome is that! Trochę campem zalatuje, ale sam motyw polowania jest dla mnie nader interesujący. Graficznie jest ładnie, więc dostaniemy sympatycznie wyglądający symulator mecha-polowania. Ciekawie zapowiada się także Dreams od MediaMolecule. Możemy dać upust naszej kreatywności tworząc własne historie, ale to bardziej aplikacja storytellingowa niż faktyczna gra. Moją uwagę zwrócił tez nowy Hitman, który został lepiej zaprezentowany wczoraj, podczas pokazu Square Enix. Może być to bardzo dobry tytuł, lecz na to musimy jeszcze poczekać. Zapowiedziano też Shenmue 3, co wywołało falę radości wśród kilku znanych mi osób. Dla fanów jRPG też było miło – w końcu zapowiedzieli remake Final Fantasy VII. Gra kultowa, lecz mam pewne obawy. Mechanika jaka sprawdzała się w latach 90, nie sprawdzi się teraz. Jednakże trzymamy kciuki, aby, znaną wszystkim historię ubrali w eleganckie szaty.

Przez lata ocierałem się o fanboism Sony, ale to konferencja przygotowana przez Microsoft mnie urzekła. Pierwsza sprawa – kompatybilność wsteczna. Coś czego Sony nie chce zrobić od wielu lat redmontowicze prezentują dwa lata po premierze X1. Mechanizm jest równie prosty co pożyczanie gier na PlayStation – działa i tyle. Nowy zwiastun i gameplay z Rise od The Tomb Raider także pokazał klasę. Gra wygląda bardzo atrakcyjnie i jest cień szansy, że nie będzie to Rambo 2.0. Nowa Forza też kopie, tak ładnych wyścigów dawno nie widziałem, choć nowym Horizon bym nie pogardził. Za to w końcu pokazali The Division, także na konferencji Ubisoft. Odnoszę wrażenie, że grafika uległa nieznacznemu pogorszeniu, lecz jeżeli grywalność pozostanie na obiecanym poziomie, to nie będę płakał.

Jestem trochę rozczarowany i pozytywnie zaskoczony. Rozczarowany, ze względu na to, że tytułów dla siebie naliczylem raptem kilka. Niestety oprócz info o becie w Street Fighter V nie dowiedzialem się niczego oprócz powrotu starej postaci. Zaskoczyło mnie natomiast to, że konferencja MS z Philem na czele zrobiła na mnie tak pozytywne wrażenie. Mam nadzieję, że na gamescomie nie zabraknie atrakcji, ponieważ póki co czuję lekki niedosyt. Albo robię się już stary…

A jak Wasze wrażenia?