Gdzie jest Ethan Carter?

Gdzie jest Ethan Carter?

Zaginięcie Ethana Cartera ukazało się w ubiegłym roku na PC. Udało się jednak wydać ten tytuł na PS4 i szczerze mam nadzieję, że nie jest to ostatnia platforma na jakiej pojawi się gra. Dobrze by było, aby wszyscy mogli się zapoznać z tym tytułem, ponieważ warto.

W dniu premiery debiutanckie dzieło studia The Astronauts zebrało pozytywne opinie. Mnie trochę ominęło, gdyż domowy PC krztusi się niczym palacz na maratonie kiedy odpalam The Sims 2. Nie mniej jednak kibicowałem polskiemu studiu podczas rozdań BAFTA, gdzie zdobyli nagrodę za najbardziej innowacyjną grę. Po przejściu ich produkcji uważam, że w pełni zasłużenie.

Po odpaleniu gry pierwsze co powala to otoczenie. Rozpoczynamy wędrówkę od przejścia przez las i idąc wzdłuż torów trafiamy na most prowadzący do Red Creek Valley, miejsca akcji gry. Niby indyk, bez wielkiego budżetu, ale to co osiągnęli Astronauci zasługuje na owacje. Sam spacerek przez pierwszą lokację stanowi ciekawe przeżycie. Drzewa, tory a nawet skały sprawiają wrażenie realnych. Później jest tylko lepiej, kiedy trafiamy do opuszczonych domów. Ruiny zapierają dech w piersiach, pomimo ich niedużej ilości. Konwersja na UE4 wyszło tej grze na dobre.

Co najciekawsze, jeżeli dysponujecie czasem oraz funduszami, wiele z miejsc z gry możecie zwiedzić w rzeczywistości. Najbardziej charakterystyczny jest Wang – kościół, który został przywieziony z Norwegii w XIX wieku, a znajdziecie go w Karpaczu! Most z początku gry oraz zapora znajduje się w Pilichowicach, nad rzeką Bóbr. Natomiast góry, lasy i skały to nic innego jak Karkonosze. Nie muszę chyba mówić, że graficy w sposób niemal idealny oddali wygląd wszystkich tych miejsc. Niestety trochę gorzej jest z modelami postaci, lecz można przymknąć na to oko.

Nie samą grafiką jednak człowiek żyje i przydało by się wejść w interakcję z tą grą. Zaginięcie… jest osobliwe, nawet bardzo w stosunku do obecnie wypuszczanych produkcji. Kiedy siadałem do The Walking Dead od TT, gra w zasadzie prowadziła mnie za rączkę. Tutaj natomiast dostałem dużą połać terenu i nieme „Have fun!”. Gdzie iść? Co robić? Na początku zdurniałem, dlatego też zacząłem przeczesywać pierwszą lokację i natrafiłem na ukryte pułapki! Kilka razy podskoczyłem w fotelu, ale okazało się, że im więcej pułapek znajdę tym bardziej mogę podejrzeć co się dzieje w świecie duchów, aż w końcu mogłem do niego przeniknąć. Takich sytuacji jest kilka w całej grze i są ściśle powiązane z fabułą, tak jak wszystko tutaj. I to jest właśnie najlepsze w tej produkcji – spójność i klimat. Idąc wzdłuż torów za mostem znajdujemy linę. Po co komu lina w takim miejscu?, zacząłem się zastanawiać. Chwilę dalej znalazłem odcięte nogi i trupa. Jak zginął i dlaczego? Tego musimy dowiedzieć się sami. I kolejna niespodzianka – jak już znajdziemy wszystkie poszlaki dotyczące morderstw, musimy ułożyć je chronologicznie, aby dowiedzieć się co stało się dalej. Czułem się trochę jak Philip Marlow albo Sherlock Holmes rozwiązując kolejne sprawy.

Wspomniałem o klimacie. Jest on bardzo ciekawy i plasuje się między powieścią detektywistyczną, Miasteczkiem Twin Peaks a twórczością H.P. Lovecrafta. Bywa też abstrakcyjnie, chociażby wtedy kiedy znajdujemy kapsułę kosmiczną. Poza tym ekstrawaganckim epizodem mamy cały czas do czynienia z atmosferą tajemniczości, która nie odpuszcza aż do końca. I bum! Twist fabularny. Grając można zacząć przypuszczać jaka jest prawda, lecz sama droga do niej jest na tyle miodna, że aż ciężko odpuścić.

Laboratorium alchemika czy może…

Na uwagę zasługuje także ścieżka dźwiękowa tej gry, która pomaga w budowaniu atmosfery i stanowi formę rozładowania napięcia. Użyto kilku sampli i kompozycji klawiszowych, dzięki czemu magia tego tytułu jest jeszcze bardziej odczuwalna. Ciekawe jest także fakt zależności między warstwą muzyczną i grą. Jedno nie może istnieć bez drugiego, dzięki czemu nie czujemy, że muzyka lub rozgrywka jest wyrwana z kontekstu. Pasują do siebie świetnie i warto poświęcić chwilę, aby lepiej wsłuchać się w tło.

Niestety Zaginięcie Ethana Cartera nie jest bez wad, a jest ich całe trzy w moim odczuciu. Po pierwsze lipsync. Może nawet nie jest to wada, a pewna nie doróbka, gdyż grając z polskim głosem widać, że wypowiadane kwestie nijak mają się do tego w jaki sposób postać porusza ustami. Widać, że gra była tworzona z myślą o zachodzie. W końcu w dzisiejszych czasach trzeba myśleć globalnie.

Druga sprawa jest niestety powiązana z pierwszą. Otóż kiedy zmieniłem głosy na angielskie i wyłączyłem grę, po ponownym uruchomieniu zmieniały się na polskie. Nie ukrywam, że jest to uciążliwe. Szkoda, że gra nie zapamiętuje wyboru języka.

Trzecia i ostatnia sprawa to długość gry. Wiem, indyk, budżet, te sprawy, ale jednak czuję niedosyt. Możliwe, że jest to też spowodowane innym prowadzeniem narracji, ale odnoszę wrażenie, że można było bardziej rozciągnąć tę historię. Chociażby, co przy tamie robił nurek? Mimo to nie jestem pewien, czy wrócę do tego tytułu. Obawiam się, nie ma mnie już co zaskoczyć w tej produkcji.

Na moście aż trzeba się zatrzymać na dłużej.

Po przejściu Zaginięcia Ethana Cartera przestałem dziwić się wielu rzeczom. Nagrodę BAFTA Astronauci otrzymali w pełni zasłużenie, bo ich gra przedstawia inne podejście do tematu narracji i gameplayu w przygodówkach. Nikt nie prowadzi nas za rączkę i sami musimy rozgryźć wszystkie zagadki oraz morderstwa. Takich rozwiązań powinni uczyć się inni twórcy. Nie dziwię się także pozytywnym głosom krytyków, bo ta gra jest po prostu świetna i pomimo swojej długości daje mnóstwo frajdy. Zachęcam wszystkich do poszukania Ethana – warto.

 

Grę możecie kupić w naszym sklepie lub na Playstation Store, dzięki zakupionej u nas zdrapce.