Guitar Hero Live 2 guitars Bundle czyli „Promocja której nie było”, lub „Jak nie robić biznesu”

Guitar Hero Live 2 guitars Bundle czyli „Promocja której nie było”,  lub „Jak nie robić biznesu”

 

Historia jakich było kilka w historii Ultimy, a myślę że w innych polskich firmach handlowych całe mnóstwo. Ponieważ ludzie nie widzą z zewnątrz jak to wygląda od naszej strony, postanowiłem opisać historię pewnej promocji której nie było, a jednak..

 

Zacznijmy od początku. Jest koniec lipca, wyjeżdżam na długo oczekiwany urlop, niedaleko bo w polskie góry, ale kompletna dzicz, cisza, spokój, słaby dostęp GSM, internet praktycznie zerowy. Chodzimy z rodziną po górach, staram się odpoczywać i nie zaglądać w sprawy firmowe. Któregoś popołudnia wybieramy się na większe zakupy do wsi ,do marketu. Przychodzi wiadomość na mesendżerze od kolegi wraz z linkiem do jakiegoś sklepu, oferta na Guitar Hero Live z dwoma gitarami na PS4 w cenie 179 zł i pytanie czy będę to miał? – Nie wiem, ale się dowiem odpowiadam. Dzwonię do firmy, Agnieszka mówi że owszem jest promocja dystrybutora ale w tej cenie jest zestaw z jedną gitarą. Acha! Myślę na pewno jakiś import. Pytam w dwóch miejscach za granicą, nikt nic nie wie.. Mija godzina kończymy zakupy, ruszamy z powrotem do naszej kwatery w górach, dzwoni telefon, numer angielski. Cześć Łukasz, to co chcesz te bundle z gitarą? – pada pytanie w słuchawce. Automatycznie mózg ustawia się na Guitar Hero. – Wysłałem Ci ofertę na maila trzeba się szybko decydować. Maili nie czytam na urlopie, ale podświadomie już wiem że chodzi o ten zestaw Guitar Hero z dodatkową gitarą, tym bardziej że cena dokładnie na to wskazuje. Rezerwuje dużą ilość. Dzwonię do Agnieszki, mówię włącz produkt w tej cenie i informuj mnie o zamówieniach. Do wieczora wpada 150 zamówień, super – myślę, udało się. Kolegów, bo już w kolejce jest kilku, informuję że zestawy będą u nas za ok 7 dni, tyle idzie zamówienie na paletach z UK. Domawiam więcej, za dwa dni mam informację, że towar wyjechał. Wszystko idzie super – so far!

Wracam z urlopu, dwa dni później informacja z magazynu „przyjechały gitary”. Fajnie! Ale za chwilę pada pytanie od Marcina – to ten który odbiera większość telefonów od klientów – A kiedy wjadą Guitar Hero? Czuję jak oblewa mnie pot.. Rzucam się do komputera sprawdzam fakturę zakupu, jak byk „Ps4 Rockband Bundle”! Dzwonię do UK i krzyczę do słuchawki -Wysłaliście mi zły towar! Zamawiałem Guitar Hero! – Jakie Guitar Hero, sprawdź maila, Rockband! W tej chwili już wiem jak duży błąd popełniłem. 20 lat doświadczenia i taka gafa!. Złamałem starą zasadę, co nagle to po diable. Poza tym na urlopie umysł wypada jakoby z obiegu i dział na wolniejszych obrotach, moja czujność została uśpiona. Nakazuję zamknąć ofertę na www. W kilka dni od włączenia oferty, napisało o nas kilka serwisów, dostaliśmy reklamę z której chętnie bym teraz zrezygnował, ale.. Jest za późno.

Krótka analiza sytuacji.. trzeba działać. Burza mózgów w firmie, mamy dwie możliwości, pierwsza najprostsza i teoretycznie najlepsza. Powołać się na błąd w ofercie i wycofać się z realizacji zamówień. Tak, jest taki punkt w prawie, na który powoływali się już wielcy polskiego internetu, jak Empik czy sklep firmowy Nike, kiedy na skutek błędów cenowych na stronie anulowali zamówienia. Nie! – myślę – to nie w naszym stylu- zawalczymy! Szukam ofert na Guitar Hero po całej Europie. Po całym dniu  znajduje w końcu ofertę na bundle z gitarą, oraz w drugim miejscu na samą gitarę. Negocjuje ceny, liczę, sumuję, dodaję koszty transportu, VAT, minus cena sprzedaży.. bam!  W plecy ponad 6 tyś złotych netto. Szybka narada, bierzemy na klatę, odpracujemy w czwartym kwartale. Zamawiam. Odpowiedź „jesteśmy na urlopie, towar wyślemy po 23. sierpnia”.. Shit! Ok, nie ma wyjścia, wysyłamy mailing że dostawa się opóźni. Nie wszyscy dostają, dzwonią, kilkadziesiąt telefonów dziennie „gdzie jest moje zamówienie” Ludzie się niecierpliwią, przepraszamy, działamy dalej. Gitary.. zamawiam, nie ma towaru na miejscu, musi zamówić. Negocjujemy, chcą wcisnąć większą ilość, nie zgadzam się, rozmowy stają w martwym punkcie. Mija tydzień, jest zgoda na mniejszą ilość, zamawiam, bam! Handlowiec na urlopie. Wysyłam do drugiego, drugi też.. w końcu trzeci.. nadchodzi piątek, wyszli wcześniej z pracy, czekamy do poniedziałku, czas leci… Kontakt, odpisuje zamawiamy. Zamawiają oni. Towar idzie, idzie, idzie, miał być tydzień zrobiły się dwa, na zachodzie mało kto się spieszy, szczególnie w sierpniu.. Telefon się urywa, ludzie zaczynają straszyć sądem, chociaż sugerujemy anulowanie zamówień, a przecież od większości nie pobieraliśmy przedpłat. Na klatę wszystko przyjmuje Marcin, ludzie wyzywają nas od złodziei, to boli, starasz się, a ktoś do słuchawki cię wyzywa, że go chcesz go okraść i że zgłasza sprawę na policję. Wśród nich osoba podająca się za policjanta mówi, że w internecie zawiązała się grupa która szykuje pozew zbiorowy. Realy? Myślę sobie.. Boże, przecież to tylko gry, nie zrobiliśmy nikomu krzywdy, a mimo to ludzie potrafią straszyć i krzyczeć do słuchawki przez pół godziny..

 

W międzyczasie podejmujemy decyzje o złożeniu pakietów które mamy na magazynie w ilości kilkudziesięciu sztuk, aby zacząć wysyłać towar. Strata księgowa jest ogromna, trudno, gorzej już być nie może.

 

Kolejny tydzień. Nareszcie! Gitary z UK wysłane! 3 tygodnie od momentu złożenia zamówienia, ale mają tempo..Wcześniej zestawy z jedną gitarą przyjechały na magazyn, wysłaliśmy co się da, czekamy na dostawę gitar. Warszawiaków zachęcamy do odbiorów osobistych z opcją odbioru dodatkowej gitary później. Telefony od zdenerwowanych klientów nie ustają, niektórzy są jeszcze bardziej wkurzeni że inni już dostali a ich zamówienie jeszcze nie wysłane, kolejne wiązanki sypią się do słuchawki, Marcin na granicy wyczerpania nerwowego. W międzyczasie musimy ogarniać bieżące premiery.. Jest co robić 😉

 

Dlaczego o tym piszę? Przez 20 lat handlu grami w tym pewnie ok 17 w internecie, zdarzały nam się kryzysowe sytuacje, przeważnie nie z naszej winy, najczęściej dystrybutor obcinał nam ilości tuż przed premierą, lub nawalała logistyka i towar docierał po terminie. Ostatnio tak było z premierą Uncharted 4, premiera we wtorek, w piątek po południu dowiadujemy się że towar będzie u nas we wtorek, co oznacza że u klientów na dzień po premierze. Szybka akcja, dodatkowe 500 zł i towar dojeżdża w poniedziałek dedykowanym transportem. Niestety kolekcjonerki spóźnione docierają z Hiszpanii w środę, magazyn w sile 6 osób uwija się żeby w 3 godziny wszystko zapakować, nie wyrabiają, kurier zabiera co może, resztę magazynier własnym samochodem dowozi do rozdzielni kurierskiej o godzinie 20.00. Czasami, rzadziej, my dajemy ciała, jak w tym przypadku, zwykły ludzki błąd, zawodny mózg człowieka. Ale zawsze staramy się rozwiązać problem. I nigdy, powtarzam NIGDY nikogo nie okradliśmy. Jeżeli z jakiegoś powodu czekasz dłużej na reklamację czy zwrot pieniędzy, to znaczy że coś lub ktoś po drodze zawiodło, daj nam znać, zadziałamy i rozwiążemy problem. Ale proszę, nie nazywaj nikogo złodziejem, tym bardziej Bogu ducha winnej osoby po drugiej stronie telefonu. Z zewnątrz może tego nie widać, ale naprawdę się tutaj staramy, wszyscy: ludzie przy telefonie, pracownicy magazynu, nawet prezes na wakacjach 😉

 

Za zaistniałą sytuację bardzo Wszystkich przepraszam, biorę to na klatę, mea culpa!

 

Jeżeli masz problem napisz do mnie email na prezes@ultima.pl Może nie odpiszę ale na pewno postaram się załatwić sprawę!

 

 

  • http://yetiograch.pl/ Piotr „Jasiek” Próchnicki

    Łał. Elegancko się wam popsuło. No cóż… zaplusujecie u klientów za nie bycie Empikiem. Przynajmniej mam taką nadzieję 😀

  • http://djakdekiel.pl/ djakdekiel

    Szkoda, że taka cebulandia u nas 🙁 Dorwą coś na promocji i walczą jak o nowego mercedesa bo tak.

    • http://cojamysle.pl/ Arkadiusz Lech

      Zaufaj mi, tak jest wszędzie. Francja, Niemcy, Hiszpania, Włochy już nie wspominając o UK i USA gdzie eBay, PayPal i Amazon nauczyli klientów kłamać i bycia bezczelnymi.