Robię się stary…

Robię się stary…

Kilka lat temu potrafiłem siedzieć do 3 rano, tylko po to by obejrzeć na żywo konferencję z targów poświęconych grom. Teraz jednak ciężko powiedzieć co się właściwie ze mną dzieje – czy coraz targi są coraz słabsze, czy ja jestem coraz bardziej zblazowany.

Zauważyłem to już podczas tegorocznych E3. Coroczne święto każdego gracza. Tak się złożyło, że konferencja Bethesdy rozpoczęła się, kiedy ja byłem w pociągu z Wrocławia. Co pokazali? Teaser nowego Dooma, Fallout 4 i Dishonored 2. Szczerze nie wzruszyło mnie to bardzo. Ostatniego Dooma ogrywalem jeszcze w podstawówce. Może jednak trochę mnie ruszyło, ponieważ mimo nie grania w trzeciego Fallouta i New Vegas, czwarta część serii wygląda na ładny gest w stronę graczy. Nie ma oszukanej grafiki, ani czczych obietnic. Dostaliśmy zapowiedź solidnego produktu, jednakże jak solidnego przekonamy się na jesieni. Potem nie było lepiej. Sony, Microsoft i Ubi także mieli swoje konferencje i pokazano na nich kilka ciekawych tytułów, tyle tylko, że poza Horizon nic nie przykuło mojej uwagi na dłużej niż minutę. Podczas Gamescomu nie było lepiej.

Nawet nie śledziłem uważnie tych targów, choć to głównie przez godziny pracy. Jestem też daleki od stwierdzenia, że coś mnie rzuciło na kolana. Owszem, Mirror’s Edge Catalyst oraz nowy NFS mnie interesuje. Tak samo Rise od The Tomb Raider. Niestety jednak nie czuję tej iskry. Pewnie będą to świetne gry, ale nie czekam na nie z wypiekami na twarzy i nie odliczam dni do premiery.

Brakuje mi innowacyjności, o jakiej czytałem jeszcze kilka lat temu. Coraz częściej widzę powielanie schematów, czego lata temu nie dostrzegałem. Niech przykładem będzie seria Assassin’s Creed. Nie twierdzę, że są to złe gry, jednakże chciałbym zobaczyć śmielsze pomysły niż linka Batmana.

Pamiętam kiedy pierwszy raz zapowiedziano Black & White ze studia Lionhead. To było coś! Zabawa w boga, gdzie to jak zachowujemy się wpływa na naszych wyznawców. Będą nas wielbić, a może bać? Wszystko zależało od nas. Albo Planescape Torment. Moloch, nie gra. Tyle rzeczy, tyle historii, tyle możliwości…

Może już się wypaliłem? Może to nie z grami jest coś nie tak, a po prostu ja zdziadziałem? Też miewacie podobne odczucia?

 

Zdjęcie pochodzące z unsplash.it