Totalna wojna w klimatach fantasy

Totalna wojna w klimatach fantasy

Od wieku gimnazjalnego bardzo jarała mnie seria Total War. Głównie ze względu na swój początek w postaci gry Shogun: Total War, który do dziś mam w swojej małej kolekcji. Tym razem jednak SEGA powraca z serią odcinając się od realiów historycznych, przenosząc nas do Starego Świata – uniwersum gry strategicznej Warhammer.

Nie ukrywam, że z klimatami fantasy zawsze było mi po drodze, w literaturze, filmie i grach. Po prostu lubię tę stylistykę, tak jak horror lub komedię – pozwala się oderwać i odprężyć. Zawsze też lubiłem gry strategiczne, gdyż wymagało to ruszenia głową, a nie małpiej zręczności. Te dwa upodobania zbiegły się w okolicach 2002 roku, kiedy zacząłem swoją przygodę z Warhammer Fantasy Battle. Niestety z braku środków skończyła się dosyć szybko, lecz zamiłowanie do tego rozbudowanego uniwersum zostało.

Tylko do uniwersum, gdyż system figurkowy przechodzi obecnie rewolucję i po „końcu świata” wraca jako Warhammer: Age of Sigmar. O zasadach nie będę się wypowiadał, bo budzą grozę i dreszcz na tyłku. W zasadzie fluff (historię świata) też można pominąć… Dlatego niesamowicie wręcz cieszę się na grę Total War Warhammer.

Powyższy film wywołał u mnie reakcję skrajnie entuzjastyczną. W końcu do świata gier wraca Wojenny Młot i to w konkretnym stylu. Nie jako mod, jak to bywało dotychczas, ale jako pełnoprawna gra. Póki co widać, że kampania będzie toczona z perspektywy Imperium, lecz skoro pojawiają się armie Orków i Goblinów, a także siły Chaosu jest szansa, że do boju multi poprowadzimy takie jednostki jak Night Goblins, Savage Orcs, Chaos Marauders oraz wiele innych.

Podoba mi się odwzorowanie jednostek. Jest tak jak w podręcznikach każdej z armii. Ma klimat, a co więcej wygląda to zacnie. Nie ma szału, fakt, ale pamiętajmy, że nie jest to kolejny Battlefield czy Call of Duty. Tutaj liczy się mechanika gry. I pojawiają się obawy, bardzo poważne. Niestety Warhammer bez prądu jest systemem określanym przez mojego kolegę jako „beer und precel” – nie wymagający, opierający się na turach i rzutach kostkami. Podczas każdej tury są fazy, ruchu i magii. Właśnie tego się boję – jeżeli zrobią podział turowy, zaburzy to rozgrywkę i nie będzie to już Total War, ale coś co zacznie przypominać Heroesy III lub WH40k Chaos Gate.

Jestem jednak dobrej myśli i do tego stopnia jaram się tym tytułem, że już zaczynam przygotowywać fundusz na nowego kompa. Tak, będę PC Mistrz Wyścig i zarwę kilka nocy przy tej grze. Czemu? Ponieważ pojawił się ten gameplay, który obiecuje mi wiele godzin zabawy!

Tak, jaram się nie miłosiernie!