Wrażenia po becie The Crew na PS4

Wrażenia po becie The Crew na PS4

Kiedy widziałem pierwszą zapowiedź The Crew nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia. Uznałem, że jest to kolejny tytuł bez większych nowości, który ma tylko ładnie wyglądać (i to także mnie jakoś nie olśniło) oraz ma dawać możliwości zbliżone do MMO.

Mimo to zapisałem się na betę konsolową, ponieważ pomyślałem, że skoro mam coś hejtować to wolę wiedzieć za co. Tak oto dostałem kod i wziąłem dzień wolnego. Bez większej spiny wróciłem do domu, zjadłem i po solidnym obiedzie usiadłem przed konsolą.

The-CREW_screen_Yosemite_e3_2014pm_147816

Pierwsze co mnie uderzyło to grafika. Gra świateł i poziom detali aut jest boski! Jadąc nocą przez Detroit i widzieć odbijające się latarnie w karoserii mojego Nissana. Jadąc przez wiejskie ostępy i cieszyć się wschodem słońca. Wygląda to zaskakująco dobrze i nie mogę się doczekać 2 grudnia. A jest to tylko jeden z powodów.

Mocno zdziwiło mnie jednak coś innego – fabuła. Spodziwałem się raczej czegoś pokroju NFS’a – wsiadaj do czegokolwiek i jedź. A tutaj, bum! Fabułka. I to nawet fajna, bo zaczynamy grę jako Alex, którego brat powiązany z gangiem zostaje zastrzelony. Nasz protagonista zostaje wrobiony w ten czyn przez skorumpowanego agenta FBI, lecz po pięciu latach pojawia się możliwość dorwania odpowiedzialnego za całe zamieszanie dziada. Wiąże się to z pracą pod przykrywką, wyścigami i sporą dawką adrenaliny jeżeli lubujemy się we współzawodnictwie.

THECREW_March14_Screenshot_NY_TimeSquare_1395945710_133970

Ameryki nie odkrywa, ale to tak jakbym oglądał kolejną odsłonę Szybkich i Wściekłych. Historia nie musi być głęboka i mieć nie wiadomo jak rozbudowanych bohaterów – ma się dużo dziać. I się dzieje. Świetna sprawa.

Moją uwagę zwrócił natomiast motyw tuningu. Pod kątem wizualny zachwyca. Kiedy decydujemy się na zmianę części, np. skrzyni biegów karoseria rozkłada się i naszym oczom ukazują się pracujące bebechy naszego auta. Nie zauważyłem żeby części wyglądały inaczej po zmianie, lecz i tak jest to miły gest dla maniaków motoryzacyjnych. Podobnie sprawa się prezentuje z tuningiem wizualnym, gdzie „przymierzamy” kolejne maski, spoilery i progi do naszego auta.

God-of-the-winds-AKA-Pagani-Huarya-joins-Ubisoft’s-The-Crew

Miło mi się zrobiło kiedy usłyszałem muzykę. Mamy do wyboru kilka stacji radiowych, jak na sandboksa przystało i możemy wybrać spośród kilku gatunków. Głównie słuchałem jednak rockowej stacji i nie specjalnie zagłębiałem się w to co usłyszymy poza nią, ale z tego co namierzyłem usłyszymy w grze kawałki Mos Defa, Arctic Monkeys, Lorde, Lykke Li, The Glitch Mob oraz masę innych projektów. Na brak muzyki do słuchania narzekać pewnie nie będziemy.

Jazda dzięki takiemu podkładowi muzycznemu staje się o wiele przyjemniejsza, bo jeździć też mamy gdzie. Możemy odwiedzić Nowy York, Las Vegas, Detroit, Chicago. Sporo tego jest i miasta w stosunku do reszty też nie są specjalnie małe. Jeżdząc odblokowujemy także bonusy w postaci punktów doświadczenia, szybkiej podróży i części, z których składamy tajemnicze auto. Większość z tych atrakcji olałem i skupiłem się na jeżdżeniu z miasta do miasta, bo to sprawiało mi mnóstwo frajdy. A to za sprawą zróżnicowanych tras, szczególnie górskich, choć na terenach rolicznych czasem mogło by dziać się trochę więcej.

Nie zapominajmy, że clue całej zabawy jest aspekt społecznościowo-sieciowy. Grając w betę pograłem z ekipą oraz w trybie szybkiej kooperacji. Tak jak ekipa jest czymś w miarę oczywistym, tak co-op stanowił dla mnie małą zagadkę. Okazało się, że wybierając tę opcję gra dorzucam nam jednego z aktywnych graczy w obecnej sesji. Mam duże problemy, aby grać z kimś kogo nie znam, ale w tym wypadku było całkiem ok. No… Może trochę dałem ciała w jednej misji, ale sądzę, że nikt nie miał mi tego za złe.

Bardzo lubię takie inicjatywy, jak zaproszenia do różnego rodzaju testów. Z jednego znaczącego względu – potrafią zmienić podejście do tytułu. Tak jak napisałem wcześniej – na początku byłem obojętny wręcz wrogi wobec The Crew. Teraz wiem co będę robił 2 grudnia.

Jeżeli jesteście zainteresowani, grę można zamówić u nas pod tym linkiem.

 

  • Bartosz Wodziński

    Dzięki za prywatne przemyślenia odnośnie The Crew, sam się zastanawiam czy dać szanse tej grze. W końcu kierownica Thrustmaster T300RS nie może się kurzyć a na Project Cars jeszcze trzeba poczekać.
    Jedna uwaga do piszącego, jak się piszę w pierwszej osobie to warto byłoby się podpisać jakoś. Dobrze jest wiedzieć kto pisze bo sama firma raczej pisać nie może 😉

    • ultimapl

      Dziękujemy za feedback 🙂 Fakt faktem, The Crew nie jest genialny, ale ma tę iskrę, która nie pozwala się oderwać.
      Co do podpisów, to póki co pisze jedna osoba – Tomek. Z czasem mam nadzieję, że poprawi się to w najbliższym czasie 🙂

      • Bartosz Wodziński

        Ta „iskra” to baaardzo ważny element udanej produkcji, tylko za co żyć jak tyle gier w planach a dzieci wykarmić trzeba…

        • ultimapl

          Priorytety, priorytety… Czasem ciężko wybrać :/

  • Gramy

    Mnie to wynudziło po dwóch godzinach, szczerze mówiąc.

    Najbardziej irytujący jest ten cały system „rozbudowywania” samochodów. Co śmieszne, mikrotransakcje pozwolą nam kupować części do aut i upgrade’y. To nieco żałosne.

    Jeżeli ktoś nie ma Xbox One, to faktycznie może nie ma w tym roku alternatywy dla tego typu ścigałki. Ale jak ktoś ma X1 to Forza Horizon 2 przebija The Crew o kilka klas, a po zapoznaniu się z nią Crew wydaje się po prostu biednym nijakim produktem.

    • ultimapl

      [Tomek] Fakt, Forza jest super, ale często z ekonomicznego punktu widzenia nie warto kupować konsoli dla jednego tytułu. Choć dalej kusi 😉

      The Crew póki co wydaje się być fajnym arcade’em z fabułą. Osobiście mam nadzieję, że ten tytuł nie podzieli losów Drivecluba. Mi przypadł do gustu i trzymam kciuki, aby na premierę nie było takich wtop jak w przypadku #Delayclub

      I powiedzmy sobie zupełnie szczerze – nie wszystkim musi się podobać wszystko. Gdybyśmy lubili to samo nie moglibyśmy dyskutować.
      Powyższy tekst stanowi moją subiektywną opinię 🙂