Wymarzona gra

Wymarzona gra

Koniec majówki. Dla mnie mało majówkowej, ze względu na masę zobowiązań i wczorajszy pobyt w sklepie. Teraz siedzę w kuchni, pije herbatę i zatruwam swoje płuca marząc sobie o grze. Nie byle jakiej, ale swojej.

Każdy gracz w pewny momencie swojego życia pomyślał o tym, aby stworzyć własną grę. Część z całą pewnością coś z tym zrobiło, w przeciwnym wypadku nie słyszelibyśmy o takich tytułach jak Wiedźmin czy Zniknięcie Ethana Cartera. Dla mnie jednak pozostaje to w sferze marzeń.

Programista ze mnie żaden, a rysuję gorzej niż tańczę. W moim wypadku jedynym rozwiązaniem jest scenariusz. Klimaty fantasy trochę zaczął się przejadać, więc pomyślałem o nie jednej, a dwóch grach.

Pierwszą z nich chciałem obsadzić w uniwersum gry figurkowej Infinity, którą bardzo lubię i cenie ze względu na świetnie wykreowany świat XXII wieku oraz stylistykę. Historia skupił bym na konflikcie między dwiema frakcjami.

infinityariadna800x600

Drugi jest bliższy memu sercu. Rzecz się dzieje w XVII wiecznej Polsce, moim zdaniem najbarwniejszym okresie Rzeczpospolitej. Zaczynalibyśmy trochę jak w papierowym RPG Dzikie Pola – od stworzenia postaci i wyboru klasy, np. Mołojec albo Markietanka, albo Szynkarz. Potem region początkowy i od tego też zależałoby w jakim roku zaczniemy zabawę i kogo spotkamy. Bohun, Dickmann czy Dydyński to tylko trzy z wielu postaci tamtego okresu z jakimi moglibyśmy wejść w interakcję.

Może to moje gadanie, ale ten okres byłby idealny. Działo się wtedy bardzo dużo. Potop, Powstanie Chmielnickiego, potyczki ze Szwedami, walki morskie, w tym słynna bitwa pod Oliwą. Historia rodem z książek Jacka Komudy, system walki z Bloodborne i stealth jak w MGS.

Pomarzyć dobra rzecz. Jednakże w obecnej sytuacji dostęp do narzędzi jest łatwiejszy i są znacznie prostsze. Kto wie? Może jeszcze coś w tym temacie zrobię 🙂

A jakie Wy macie pomysły na swoje wymarzone gry?

  • https://www.youtube.com/user/beshigamez Beshi Gamez

    Ja ostatnio myślałam o grach na podstawie lektur szkolnych 😀 Poznanie tej samej historii w inny sposób. Z historii, którą się czyta na pewno zapamięta się mniej, niż z takiej, w której się uczestniczy 😉
    A o własnej grze nie myślałam .Może dlatego, że skreśliłam się na samym początku, bo „Programista ze mnie żaden, a rysuję gorzej niż tańczę.”. Ale w sumie nie wszystko stracone 😉

    • ultimapl

      [Tomek] To mogłoby być niezłe 🙂 Interaktywna lektura mogłaby też zachęcić do poznania historii, bo nie wszystkie lektury są złe. Tylko czytanie z przymusu nie zachęca :/